Misja dla Ciebie

Eutanazja- Eluana Englaro

Eutanazja wzbudza bardzo ambiwalentne odczucia. Bezdyskusyjna jest wartość życia której nie da się podbijać jakimikolwiek innymi argumentami. Jest to bezsprzeczna, sama wartość w sobie.
Jednak bywają sytuacje w których, życie zostaje sprowadzone do zmechanizowanego, wyizolowanego, wręcz zamkniętego świata z którego, wydaje się iż nie ma powrotu.
Tak właśnie, dzieje się w sytuacji, osób które żyją – dzięki temu, że są podłączone pod aparaturę. Nie wiem, czy bym, potrafiła pozwolić na odłączenie od aparatury bliską mi osobę…
Uczciwie przyznam że w tym momencie – zgodnie z moimi przekonaniami, nie zrobiłabym tego. Tylko że, nieco inaczej, myślę o samej sobie. Otóż ja, sama nie chciałabym cierpieć – i targać zmęczone ciało, gdy ból jest dotkliwy, wypala człowieka od środka, jedyne o czym się myśli, to tylko o tym, by go złagodzić. Zdaje sobie, sprawę z tego że, może brzmieć to trochę dziwnie. Nie mogłabym, zgodzić się, na odłączenie bliskich mi osób, od aparatury, natomiast ja sama, chciałabym by, tego dokonano wobec mnie samej, gdyby zachodziły takowe okoliczności. Z czego ta niespójność w moich poglądach wynika: otóż ja znam, własną wolę- wyrażam ją, natomiast sytuacja staje się skomplikowana, gdy nie wiemy, czy dana osoba chciałaby takiego działania. Czyli w sytuacji gdy nie znamy woli osoby która jest w stanie wegetatywnym; gdy tym samym nie możemy porostu zapytać o wole, by zgodnie z nią postąpić.
Wysuwają się jeszcze inne aspekty tego problemu: skoro wolą Niebios żyjemy, to widocznie „po coś” jest jakiś nie wypowiedziany, niepisany cel w każdym istnieniu. Czasami nie widać w takim życiu- określanym przez niektórych jako „wegetacja” sensu. Ale właśnie skoro jesteśmy, to widocznie jest w tym jakiś cel. Czasem stawiamy pytania o istotę i nie jesteśmy w stanie uzyskać odpowiedzi. Ale jeśli wierzymy to czy powinniśmy ingerować w życie- wytyczając jego granice? Wydaje się że w prawdziwej istocie oddania się łasce „ Pana” nie ma miejsca na ingerowanie w życie. Wiara jest przecież tajemnicą.
I teraz pytanie o motywy działania rodziny ubiegającej się czy wręcz walczącej o prawną śmierć dla własnej córki. Dlaczego chcą dla niej eutanazji – jakby nie patrzeć śmierci? Nie wątpię że ją bardzo kochają, może eutanazja nie jest dla nich zła może w niej widzą wybawienie – „możliwość pozwolenia” – własnej córce godnie odejść.

eluana-englaro-il-mio-funerale

Mam mieszane uczucia czy eutanazja powinna być prawnie „dozwolona” – ponieważ bałabym się że będzie się nią szafować nazbyt mocno. Co będzie doprowadzało do zagłady wartości samej w sobie czyli życia. Do mądrego decydowania, potrzeba etycznie mądrych ludzi. Odnoszę wrażenie, że nam jeszcze zbyt daleko do tego kroku, mając w pamięci Łódzkie pogotowie i „łowców skór”, zamiast ratować uśmiercali w zamian za korzyści majątkowe. Wolę nie myśleć co mogłoby mieć miejsce gdyby prawnie były dostępne takie środki…

Jest to bardzo trudny problem. Nie sposób go jednoznacznie naszkicować ponieważ ma on wiele aspektów będących często w sprzeczności ze sobą. Wydaje mi się że należy pozostać otwartym wobec podejmowanych decyzji związanych z eutanazją. Tak naprawdę każda decyzja może być w równym stopniu zła jak i dobra.

Mam nadzieje że Eleonora nie będzie cierpiała. Pozostaje mieć nadzieje na oświecenie dla tych w których rękach jest Ona , by podjęto właściwą decyzje…


Tagged as: