Poronienie
Co chwilę jakaś kobieta dowiaduje się że straciła dziecko, lub że może je stracić. Medialnie wiele się mówi o godności dla nienarodzonego dziecka, jednak praktyka bywa drastyczna, wręcz straszna. Dramat kobiet, jest ich własnym dramatem który, często zostaje zbagatelizowany przez personel szpitalny. Dzieciątko wymarzone, jakie miało się pojawić na świecie – miało już często wybrane imię przez rodziców, czasem były kupione już pierwsze kaftaniki…. nagle okazuje się że dziecko umarło że je straciliśmy…
Śmierć nienarodzonego dziecka jest ogromnym dramatem. Kobieta która, straciła dziecko, odczuwa żałobę – jednak, nie jest to „typowa żałoba”. Jest to żałoba, w samotności. Nikt nie jest w stanie zrozumieć co czuje taka kobieta. Miała po 9 miesiącach być mamą, mieć swoje upragnione maleństwo, jednak los sprawił inaczej. Gdy kobieta dowiaduje się że upragnionego dziecka „nie będzie”, ma prawo czuć żal, złość, ma prawo czuć się oszukana. Co gorsze, taka kobieta, bardzo często nie może liczyć na żadne wsparcie – psychologiczne – społeczne; jest to bardzo trudna sytuacja, dramat który trwa. Niektórzy psycholodzy określają „czas żałoby”, często czynią wyliczenia co do tego ile może „stan smutku trwać”. Ja uważam że ten smutek, nigdy się nie kończy; miłość do dziecka, pozostaje zawsze wartościową miłością; i nie ma, to znaczenia że było to dziecko nienarodzone. Z upływem czasu „stan smutku” przybiera inną miarę, ale nigdy się nie skończy; w sercu matki to nienarodzone dziecko zawsze będzie miało swoje miejsce.
Kobiety powinny mieć prawo, na spokojne „uświadomienie sobie co się stało” a w naszych szpitalach, kobieta która dopiero co poroniła – straciła dziecko, leży z kobietami które dopiero co urodziły, którym przynosi się dzieci do karmienia… chyba nie trzeba być ekspertem by mieć, trochę wyobraźni że płaczący noworodek innej kobiety, jest czymś pięknym a zarazem bolesnym, intensyfikuje ból . Przecież podobne maleństwo mogło się narodzić a ono umarło…

