Szukając domu – Adopcja
Co roku, zwiększa się liczba dzieci, które potrzebują domu. Miłości, ciepła i bezpieczeństwa, a wraz z tym Mamy i taty do których, można się przytulić i liczyć na ich pomoc w każdej sytuacji. Młode bezdzietne małżeństwa pragną, zaadoptować najlepiej noworodka, bądź dziecko które fizycznie będzie podobne do nich. I tutaj na straconej pozycji są dzieci które, rodzą się chore, dzieci z wirusem HIV czy dzieci z wielorakimi niepełnosprawnymi w ich przypadku, brak adopcji we wczesnym dzieciństwie, powoduje skazanie ich w dosłownym tego słowa znaczeniu, na „dożywotnie” życie w domach pomocy społecznej. Z analiz literatury fachowej wynika iż dzieci które, trafiają do domów pomocy społecznej, zwykle ok. 16 roku życia, żyją krócej, co je zabija? (choć brzmi to drastycznie to używam takiego języka celowo) co je zabija? Ponawiam zastanawiające pytanie- brak odpowiedniej opieki, brak miłości czy świadomość że, jest się jednym z wielu. A może po prostu jest to samotność?? są to dzieci które są więziami bez zbrodni, ponoszą kare i to jaką!!! poza tym gdzie tu autonomia, która konstytucyjnie, należy się każdej istocie ludzkiej.
Nikt nie pyta ich o zdanie!
Trzeba mieć świadomość, że są to dzieci które, mają swojego opiekuna prawnego. Lecz bywa i tak, że zostają ubezwłasnowolnione, zgodnie z określoną procedurą… a faktycznie NIE powinni być uznani, za ubezwłasnowolnionych, ponieważ wykazują zdolność samostanowienia i kierowania sobą. Lecz dla rzekomej wygody, proceduralnej czy urzędowej czyni się inaczej. Jest to nieludzkie i nie humanitarne. Nie czynię, generalizacji lecz wysuwam takowy pogląd w odniesieniu do incydentalnych sytuacji, które mają miejsce w naszej szerokości geograficznej.
