Trzeba marzyć
Jest taka fundacja. w Sopocie się mieści jej siedziba. To fundacja nie zwykła jest, ponieważ spełnia marzenia wyjątkowych dzieci. Nie jeden dorosły mógłby się uczyć od tych dzieci jak walczyć z przeciwnościami losu. Marzyciele walczą z bardzo ciężkimi chorobami które często zagrażają ich życiu. Pomimo tylu przykrości potrafią dzielić się z innymi swoimi pięknie lśniącymi oczyma – gdy na przykład spełnia się ich marzenie. Bo przecież nie trzeba szukać wielkich filozofii by wiedzieć że: jeśli spełniło się czyjeś marzenie to i może spełni się coś więcej… może będzie miał miejsce „cud”. Ja wiem że nie lubimy mówić o irracjonalnych kategoriach w odniesieniu do egzystencji ale ta symbolika „magiczności” sprawia że cel staje się bardziej osiągalny i niech tak zostanie, niech magia dodaje tego czego jest potrzeba, tym dzieciom. Ma tu miejsce jeszcze jeden niepisany dotychczas fenomen; marzenia spełniane to nie tylko szczęśliwi marzyciele, to również szczęśliwi rodzice tychże dzieci. Którzy mogą zobaczyć na twarzy swojego ciężko chorego dziecka uśmiech.

Beznadzieja która towarzyszy rodziną wobec cierpienia własnego dziecka jest czymś gdzie brak skali miarodajnej. To rodzic jest przecież dla dziecka jego tarczą ochronną, przed generalnym złem tego świata. Co ma zrobić rodzic- by być do końca tą tarczą, pomimo (niemocy- pomocy- ze strony medycznej)? Właśnie szukanie takich alternatyw: jak umilanie czasu dziecka, trzeba zaznaczyć iż rodzice sami mogą zgłosić swoje dziecko do fundacji i po dokonaniu odpowiednich formalności, marzenie zostanie spełnione.
W całej ekipie fundacji jest wiele, wielkich i bezinteresownych, pięknych serc, które poświęcają swój wolny czas na toby przyczyniać się do piękniejszych dni tych bardzo ciężko chorych dzieci. Ja zachęcam do tego by mieć otwarte serce, jest wiele osób wokół nas które potrzebują życzliwej pomocy. Na końcu dodam iż dobro ofiarowane powraca do nas ze zdwojoną siłą niczym bumerang… więc warto pomagać innym:).