Wiedza jako kapitał narastający a zysk to siła płynąca z mocy intelektu
Narastający proces optymalizacji przyswajania wiedzy, jak i beg w stronę coraz to nowych obszarów rzeczywistości sprawia iż wiedza zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia jest zupełnie innym walorem. Owa moc intelektu to czas jaki powinien być poświęcony na rozwój czy samorozwój ale tutaj jest on pojmowany w kategoriach nabywanych kompetencji wraz ze wzrastaniem w społeczną świadomość i bynajmniej nie idzie tu o odcień politologii lecz, odsuwamy się w stronę, ku potrzebie introspektywnej – wewnętrznej; mieszczącej się w nas samych… Czy zatem zmienia się całościowy proces podejścia do wiedzy – który to ma być wiedzą dla siebie i tylko z tego „tytułu” jest ona owa nauka podejmowana… I powinno być pięknie! uczymy się sami dla siebie – z własnej potrzeby która jest między innymi wynikiem naszej ciekawości ale nie tylko oczywiście. Teraz zmienię nieco front ponieważ szukam przestrzeni dla urealnienia wiedzy z rzeczywistością gdzie zatem jest człowiek współcześnie zatopiony w pracoholizmie – czy w tejże wyselekcjonowanej grupie zaspakajających swą potrzebę wiedzy? Otóż nie zupełnie, jak wynika z wielu analiz socjologicznych ale i tzw. portretów psychologicznych współcześni nazwijmy ich „zapracowani” nie mieszczą się w tymże aspekcie „kapitałowej narastającej siły”/ powód jest prosty nie mają czasu na to by myśleć o swoich potrzebach intelektualnych.
Niemniej nie ulega wątpliwości to iż wiedza jest nie odpartym kapitałem, a to że wraz z przypływem przestrzeni odkrywanych zasila się rozwój jest pewne, pozostaje jeszcze sfera struktur poznawczych a w szczególe chodzi o potrzebę ich „otwarcia” by były kognitywne a nie sztywne lub jak mawiają niektórzy skostniałe.
