Misja dla Ciebie

Noc w bezsenności z cierpieniem…

Gdy boli nie pytam dlaczego? Choć jestem z natury gadułą – milczę godzinami, choć się nie skarżę ból aż mnie pali to i tak bliscy wiedzą co się dzieje a już na pewno wie to mama… A po czym to widać skoro „oblewa mnie strumień milczenia”? Hmm widać to po wyrazie moich oczu które niczego nie ukryją, one wszystko zdradzą, lęk- przed niemocą fizyczną… Ale najbardziej boje się kolejnej fali bólu….
Zastanawiałam się kiedyś czy można napisać czym jest ból, ale nie w sposób terminologiczny rodem z encyklopedii lecz chodziło mi raczej o próbę opisania jego samego – tak jak go odczuwam czyniąc od kalkowanie… Próby są bezowocne… nie potrafię oddać charakteru mego bólu…

Cierpienie

W momencie fali bólu ogarnia mnie jedno pragnienie by przestało mnie bolec… liczy się tylko ukojenie i nic poza nim. Zapominam o całym świecie który to mnie otacza… A to z kolei pokazuje jak bardzo ból potrafi mnie wytrącić ze świata …. Wczoraj byłam a dziś mnie nie ma- od tak po prostu. Ciężko jest czynić artykulacje – dokonywać jej opisu skoro – o tym się na co dzień nie mówi… bynajmniej nie idzie o tabu lecz o milczącą sferę życia… Mam subiektywne poczucie iż cierpienie jest takową milczącą sferą życia… Nie chcę teraz rozwijać tego aspektu.
Co czuje w obliczu Fali bólu? Tak to dość ciekawe, bowiem czuje zaniepokojenie i bynajmniej nie chodzi o mnie samą lecz o moich bliskich… Czy ja mogę im to zrobić i się poddać- mówiąc że już moje ciało nie ma sił…
Trzeba mieć świadomość że Ciało bardzo często nie słucha się naszej woli, wymyka się nam własne ciało- to pewnie dość paradoksalnie brzmi ale właśnie tak to na dany moment odbieram… i w takim właśnie konflikcie jest nasze ciało z naszą wolą……..
A życie się toczy dalej, nadal niczym kula szklana – i ta jedna maleńka myśl do jakiego miejsca ona się pośliźnie po tej ziemskiej mieliźnie. Kiedyś miałam plany na teraz na obecny etap mego życia i co? Aż żal pisać… więc może lepiej zamknę tę stronę mnie…