Absurdy jakich wiele
Zastanawiające ostatnimi czasy, jest to iż, świat w którym bytujemy staje się polem wielorakich manewrów nie -do-końca etycznych. W samym centrum namysłu nad tym trudnym losem leży poczucie krzywdy wobec bezbronnych, okaleczonych, porzuconych – pozbawionych miłości istot. Dzieci które to są ofiarami w dwójnasób – porzucone przez rodziców i w dodatku doświadczające wielorakich niemocy fizycznych- chorobowych. Serce ludzkie pęka w dosłownym tego słowa znaczeniu gdy widzi, te nie kochane i nie chciane dzieci które są tak bardzo wrażliwe, które przytulają się do szczebelek w łóżeczku. Choć te małe, niewinne kruszynki nie mówią nic, nie skarżą się na własny los, to i tak widać ich przeogromny smutek w ich oczach, cudnych oczkach… Opiekunka dzwoni do jednego z rodziców podopiecznego z ośrodka z zapytaniem „czy weźmie pani swoje dziecko na święta do domu” a opiekun odpowiada „a dlaczego, mam zabrać do domu / po co” Czy taki powinien być los chorych dzieci?
