Osieroceni Rodzice
Jest to nie wątpliwie, jeden z trudniejszych tematów. Jest to jeden z tych tematów o których nie wiadomo jak pisać, by oddać cały trud, ból, ciężar sytuacyjny. Gdy rodzice tracą dziecko, nie potrafią zrozumieć takiej kolii losu, nic w tym dziwnego przecież nie tak powinno być – dziecko miało być – przedłużeniem naszego rodu, w jakimś sensie staje się ono kopią rodziców- miało być piękne przed nim życie… Miało być a nie będzie… dziecka odejście – rujnuje spokój, poczucie sprawiedliwości w życiu…
Jak sobie pomóc po takiej stracie-? Czy można jakkolwiek żyć dalej? W pierwotnym rozrachunku – odpowiedź brzmi, bezapelacyjnie – negatywnie, bowiem nie można żyć normalnie, tak jak przed stratą ;– życie już nie będzie takie samo, ono wygląda zupełnie inaczej, ono ma już inny smak. Jest w nim pustka, cierpienie, tęsknota… bicie naszego serca, bywa jedynym znakiem dla nas, że żyjemy fizycznie – bo nasza psychika już dawno „runęła niczym domek z kart”= jak żyć wtórnie, po takiej tragedii?? Wydaje się iż trzeba, pozwolić sobie na pamięć – płacz, złość, frustracje, zagubienie – gdy negatywne emocje będą miały ujście, wówczas będziemy mogli żyć w teraźniejszości, ale z pamięcią o przeszłości – ona pomimo tego, że bardzo bolesna jest istotna, ponieważ stanowi część nas samych, jest naszą tożsamością… Nie można przestać kochać, kochać nie przestaje się nigdy, tego kto umiera; jeśli ta osoba jest w naszej pamięci, to znaczy że jest „ona obecna w naszym życiu” niemal, na wieki wieków, aż do wypełnienia „amen – niech się stanie” … Ku chwale i sile niebios – ale pomimo wiary, czujemy cierpienie – ścisk w gardle, nie pozwala wypowiedzieć słowa, bo tak bardzo boli… jakaś siła wydarła, nam coś tak bardzo naszego, wyczekanego/ dlaczego… i nadal ból… Kto nie zazna cierpienia nie zazna smaku życia – ale czy nie można by inaczej pokierować – naszym losem, może lepiej…. wyprzedzić pewne koleje losu? No oczywiście ale pytanie jak? Może wystarczy pełniej być/ by nic nie utracić z tego co jest nam dane…
Wiara nie szuka poklasku lecz czystego serca – a człowiek cierpiący – osierocony czego szuka? Przecież nic, nie przywróci ukojenia – w tym pełnym wymiarze – więc co pomoże? słuchanie rytmu serca czy może modlitwa?…Nie wiele o tym wiem…
