Misja dla Ciebie

Parę paciorków a jaka moc

Rzecz będzie o magicznym jak dla mnie różańcu…Wiele jest takich symboli co do których ludzie mają sentyment. Ludyczne wydźwięki czasem napierają znaczenia które kierujemy wobec nich. A to że warto mieć czerwoną nitkę na reku zgodnie z Kabałą a to że bursztyny na szyi oczyszczają itp. mały słonik ma przynieść nam szczęście, biały gołąb jako symbol – pokoju/ wiele jest symboli i wiele znaczeń które to są wpisane w nie. Jednak idąc z duchem czasu idziemy dalej szukając nowych określa- czy. Samych siebie a to że niebieska obrączka to znak że jest się singlem a to że ubrani na czarno to z ASP – wiele jest takich znaczeń…

Jednak ja mam dość nie „modne” upodobanie jest nim drewniany – różaniec który otrzymałam w prezencie i jest to najbardziej wartościowa – najcenniejsza „rzecz”choć to coś więcej aniżeli rzecz – którą otrzymałam. Parę słów o samym różańcu do czego służy dla ludzi wierzących każdy wie, natomiast to co on daje mi – tak jednostkowo – indywidualnie? Zabiera mnie w daleką drogę z kontemplacją- która również znaczeniowo zaczęła się zmieniać… Współczesna kontemplacja

Jesteśmy w gronie tych którzy – wychowani są w tradycjonalistycznych szkołach – a wynikiem tego jest to że podchodzimy do wiary, jako do słowa Bożego które się przyjmuje, – i się z nim nie wchodzi w dalszy osobisty dialog. Uznając iż zachwiałoby to dekalogiem, lecz ku ci świętych zwracając się ku ich biografią trzeba przyznać iż bardzo często wychodzili oni „przed szereg” wsłuchiwali się w głos Boga… tak też jest z kontentacją- zadajemy pytajna – często wykraczające poza sferę naszych możliwości w nadziei – i czekamy na jakiś znak z niebios czy uda się nam czy nie…. „dojść do zrozumienia” – trudne rozważania wymagają gruntowego przygotowania. Nie można wiary traktować skrótowo, nie można wierzyć, nie czując wiary, ale to przecież takie oczywistości… Maleńki skrawek papieru na którym zapisane jest zdanie Bóg daje Tobie tyle ile możesz unieść… i po raz kolejny być może zbyt pewna, pewność że się uda, że dotrze się kolejny raz do mety… Ludzie mówią różne rzeczy o tym że są na bakier z religią ale pomimo tego chodzą do kościoła inni mówią że nie wierzą a kierują się w życiu dekalogiem, jeszcze inni mówią że nie uznają kościoła jako „Bożnicy” – uważają że są bliżej łaski Boskiej pracując na kolanach co dnia w polu siejąc, plewiąc… Wiele jest opinii każdy ma prawo by postępować wedle własnego głosu sumienia- moja tolerancja tak mi podpowiada – a miłosierdzie zadziała w kościele czy poza nim mam taką nadzieje że ten kto zechce być blisko Boga to będzie.