Czego boimy się żyjąc a czego nie boimy się umierając?
Odwieczne pytania nurtują wielu ludzi na świecie… część z tych pytań jest już na tyle skostniała że nie są one podejmowane.. Jeśli przyjmie się pierwotne uzasadnienie za wyjściowe, staje się ono otoczką do dalszej drogi do poznania prawdy – z zakresu zakamarków naszej egzystencji.
Śmierć narzuca sama w sobie olbrzymi, nie do wyrażenia tragizm… ale czego boimy się my żyjąc?
Wielu rzeczy, sytuacji- się boimy, wiele spraw nas niepokoi… Ale w życiu często mówimy że boimy się samego życia… tego co nas czeka.
Natomiast w sposób paradoksalny w momencie świadomości nieuchronności śmierci tego czego baliśmy żyjąc w pełni, staje się dla nas tym czymś za czym się tęskni… w chwili choroby tęsknisz za ukojeniem, w chwili głodu za jedzeniem, w chwili smutku za pocieszeniem a w chwili kresu za ocaleniem?