Gdybym wiary nie miał…
Misja w życiu, jest bardzo udanym „wynalazkiem” , pozwala poznać samego siebie, nabrać dystansu do rzeczywistości, lecz co istotniejsze staje się „środkiem do realizacji jakiegoś celi”. Watykaniści pisywali że ci który, żyli zgodnie z przyjętymi normami, nie ponosili się własnym głosem chryzmatu – a wsłuchiwali się, w mądrość od Boga; potrafili osiągnąć, doświadczyć – spełnienia w życiu ziemskim. Wiadomo że, bycie w życiu spełnionym jest czymś o czym się czasem myśli – jako o „gwieździe z nieba”; ale nie dla wszystkich Mont Everest znaczy dokładnie do samo… Czasem czyjś życzliwy uśmiech, dobre słowo, pocieszenie w chwili smutku potrafi być takim spełnieniem.
Wiara jest niewątpliwie takim kluczem do życia, w pełni szczęścia. Co nam ona daje – każdy wie, z tych którzy wierzą w siłę Boskiej mocy, co ona nam daje- w mej subiektywności wpisana jest ona w to coś wyjątkowego… ale jest to na tyle wyjątkowe że nie sposób wyrażać w słowach…
